biomasa roślinna


Czytasz posty znalezione dla sw: biomasa roślinna





Temat: CBA kosi równo z trawą
tigerizi, rozpowszechniasz nieprawdę - czemu?
Dopłaty są nie "za koszenie trawy" ale za "uprawę" i utrzymanie
WŁASNEJ łąki. Otrzymuje je właściciel gruntu, zewidencjonowanego
jako łąka, pod warunkiem że ją KOSI w odpowiedni sposób, oraz że
ZBIERA SIANO. Jeśli jej nie zbiera, łąka zanika, zarasta roślinami
nitrofilnymi, np. pokrzywami. Łąki na polskich nizinach są w
większości SZTUCZNYMI zbiorowiskami roślinnymi i wymagają dla swego
istnienia gospodarki człowieka. Nawet jeśli to łąka z rzadkimi
roślinami w rezerwacie przyrody, wymaga najczęściej KOSZENIA i
USUWANIA BIOMASY ROŚLINNEJ poza powierzchnię. A to robota, która
kosztuje. Nie można zostawić skoszonej trawy na murawie lotniska,
bo za chwile NIE BĘDZIE ŻADNEJ MURAWY, tylko pokrzywy po uszy. Darń
szybko zgnije i ją szlag trafi. Lotnisko nie jest w ewidencji
gruntów jako łąka i żadna dopłata unijna za jej koszenie się nie
należy, inaczej zarządy lotnisk nie miałyby tych problemów, o
których mowa. Celem unijnych dopłat jest ZACHOWANIE ŁĄK w
krajobrazie, więc czemu wypisujecie kłamstwa, że niby otrzymujący
dopłatę nie musi zbierać skoszonej trawy?

Czy obrońcy PiSu muszą bronić każdej głupoty, tylko dlatego, że jej
autorem jest instytucja założona kiedyś przez PiS? Nie umiecie
obiektywnie spojrzeć na sprawę? Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: Ropy mamy pod dostatkiem
Okej, zgadzam się co do zanieczyszczeń w samej ropie - ale te da się usunąć za pomocą filtrów.

Ale o Wenus może się nie wypowiadajmy, bo póki co wiemy o niej tyle, co nic. Poza tym ten przykład prezentuje tylko korelację, a nie związek przyczynowo-skutkowy.

Pochłanianie IR - może i tak, ale z drugiej strony, skąd się wzięły poprzednie epoki "tropikalne" na Ziemi? Same przyszły i same przeszły w zlodowacenia - nie ma podstaw, by sądzić, że tym razem miałoby być inaczej. Poza tym na swój sposób powinniśmy się cieszyć, bo wyższa temperatura i większa zawartość CO2 w powietrzu przyśpiesza wzrost biomasy roślinnej, a więc mamy więcej pożywienia w obliczu szalejącego przyrostu naturalnego ludzkości. Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: Samochód na wodę
Wodór z biomasy alternatywą

Wodór z biomasy roślinnej donapędzania samochodów

BIOTECHNOLOG.net

Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: dlaczego tak malo na rzepaku?!
Hello Grzegorz,

Friday, September 23, 2005, 3:36:20 PM, you wrote:


| Nie, bo po prostu wprowadzenie samochodów na biopaliwa nijak nie zmieni
| CO2 w powietrzu. A ten, kto twierdzi inaczej, jest po prostu niedouczony :)
| A ja tak w kwestii formalnej przypomnę dwa fakty, których większość
| ekofaszystów unika jak ognia:
| 1. Największym źródłem CO2 na naszej drogiej planecie jest działalność
| wulkaniczna samej planety. Na dokładkę - patrząc od strony czysto
| ekologicznej - dla roślin ilość CO2 w atmosferze jest za mała i są one
| 'zagłodzone'. Dodatkowo - największy 'przerób' CO2 na O2 jest w
| oceanach a nie lasach.
| 2. Znacznie większy wpływ na efekt cieplarniany ma... metan
| produkowany masowo przez krowy.
W obu przypadkach masz rację, tylko że ja słowa nie pisałem o efekcie
cieplarnianym, tylko o bilansie CO2.


Ale samo rozpatrywanie pojęcia 'bilans CO2' jest nieporozumieniem. Nie
jesteśmy w stanie _obecnie_ zaburzać globalnego bilansu CO2.
Jakąkolwiek metodę produkcji energii przy pomocy spalania byśmy nie
przyjęli - bilansu globalnego to nie zmienia. To co 'zmarnujemy' w
układzie globalnym i tak wróci w postaci biomasy.

Z jednej strony produkujemy CO2, z drugiej zanieczyszczamy ocean
nawozami powodując wzrost biomasy roślinnej, 'wiążącej' węgiel. A
alarmistyczne teorie ekofaszystów pozostaną tylko i wyłacznie
alarmistycznymi teoriami. 'Globalne ocieplenie' powoduje topienie czap
lodowych - masy zimnej słodkiej wody powodują zwolnienie Golfstromu -
zwolnienie Golfstromu powoduje ochłodzenie klimatu - wzrastają czapy
lodowe - wraca równowaga. Cykliczne zmiany klimatu są _norma_ a nie
jakąś nieprawidłowością. Epoka lodowcowa nie wynikła z działalności
człowieka.

Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: Globalne ocieplenie na 1000 lat?
> Uprawiasz jakąś demagogiczną propagandę i na dodatek straszysz ludzi którzy nie
> potrafią liczyć.

Słońce stanowi mniej niż 1% powierzchni sfery niebieskiej. Wynika z tego, że nie może stanowić dominującego źródła energii cieplnej docierającej do Ziemi.

Twoja logika jest dokładnie tego samego rodzaju. Pokazujesz, że to mały ułamek całej atmosfery CO2, a nie wspominasz, że 99% tej atmosfery w ogóle nie posiada właściwości cieplarnianych i jest przezroczyste dla promieniowania podczerwonego.

> To nie ma nic do rzeczy chodziło o to, że jeśli ludzie jako jedna masa wydychaj
> ą
> do atmosfery 2 miliardy ton CO2 rocznie, to jest to liczba porównywalna z 7
> miliardami emisji przemysłowej, nawet gdyby ludzie stanowili tylko 1/100 masy
> całej fauny, to emisja całej tej ziemskiej fauny licząc CO2 miałaby wagę 200
> miliardów ton CO2, czyli kilkadziesiąt razy więcej rocznie niż emisja przemysło
> wa.
>
> Jakby ktoś chciał rzeczywiście walczyć z zbyt dużym stężeniem jego zdaniem CO2,
> to raczej powinien skierować wody Konga poprzez Czad na Saharę dalej poprzez
> Niger, Mali, Mauretanię mogłoby to dać z milion km2 nowych terenów zielonych
> które jak wiadomo zużywają atmosferyczne CO2 w dużych ilościach, jest to akurat
> coś dla ONZ i innych globalnych mafii i wszechpotężnych organizacji.

Po pierwsze, pomyliłeś masę spalanego węgla z masą emitowanego CO2.

Po drugie, pomyśl przez chwilkę. Oddychając emitujesz 1 kg CO2 dziennie, czyli 365 kg CO2 rocznie. W ciągu roku tracisz więc 100 kg węgla, który powinien zmniejszać twoją masę.

Zastanów się, dlaczego tak się nie dzieje i skąd się bierze węgiel, którym uzupełniasz to co spaliłeś.

Po trzecie, całkowita masa ziemskiej biomasy roślinnej jest mniej więcej równa masie węgla, który wyemitowaliśmy w ciągu ostatnich 200 lat jako CO2. Musiałbyś więc spalić wszystkie rośliny na świecie, żeby uzyskać taki efekt, jaki osiągnął nasz przemysł.
Deforestacja jest ważnym źródłem emisji CO2, ale to ułamek tego, co uzyskujemy spalając węgiel i ropę. Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: Samochód na wodę
Biotechnolog.net

Wodór z biomasy roślinnej donapędzania samochodów Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: Wierzycie jeszcze w globalne ocieplenie?
> Jeszcze raz.
> CO2 pochodzace z kopalin kumuluje sie w atmosferze,
> Roslinki wchlaniaja zwykle CO2 a tamtego nie lubia - nie wlaczaja w swoje organ
> izmy.
> Skutkiem tego jest, ze CO2 emitowane przez czlowieka nie ubywa z atmosfery,
> nawet poprzez rozpuszczanie w wodzie i jego % udzial z roku na rok jest wyzszy,


Obawiam sie, że nie zrozumiałeś tych argumentów. Powtórzę to łopatologicznie:
1. Rośliny preferują C12. Paliwa kopalne maja większy udział C12 niż CO2
atmosferyczny.
2. Oceanowi jest wszystko jedno. Uwalniany CO2 z oceanów ma skład taki, jak
rozpuszczony w wodzie. Jednoczesnie pochłaniany CO2 ma taką proporcje izotopów
jak atmosfera

Ponieważ rośnie stosunek C12 do C13 w atmosferze (i jednoczesnie rośnie stężenie
CO2), możliwe to jest tylko na 2 sposoby:
1. Uwolnił się z paliw kopalnych
2. Uwolnił się ze współczesnej biomasy roślinnej

Jedno i drugie może być tylko skutkiem działania człowieka (akurat ma miejsce
punkt 1, bowiem jest niewielki przyrost biomasy w przyrodzie).

Gdyby wzrost CO2 był skutkiem wzrostu temperatury i uwolnienia zapasów CO2 z
oceanu, to nie nastąpiłby wzrost udziału C12, bo ocean ma taki skład jak
atmosfera sprzed rewolucji przemysłowej. Jeżeli zaś miałoby miejsce jedno i
drugie (człowiek i ocean), to wzrost stosunku C12 do C13 bylby wolniejszy niż
się obserwuje.

> Skutkiem tego jest, ze CO2 emitowane przez czlowieka nie ubywa z atmosfery,
> nawet poprzez rozpuszczanie w wodzie i jego % udzial z roku na rok jest wyzszy,

Nieprawda. Ocean pochłania CO2 z C12 i C13 bez preferencji. Po dluższym czasie,
kiedy emisja paliw kopalnych ustanie, oceany wymienią cały CO2 i stosunki
izotopów atmosferycznych i oceanicznych się wyrównają.

> Masz gdzies dane na temat jaka jest trwalosc tego izotopu, to jest po ilu latac
> h
> samoczynnie przchodzi w zwykla, wchlanana przez rosliny odmiane?

Zarówno C12 jak i C13 sa trwałe i nigdy nie przechodzą w siebie. Rośliny zaś
pochłaniaja obydwa izotopy, ale z minimalna preferencją do C12.

Można dokładniej ocenić (na podstawie juz konkretnych liczbowych argumentów, co
jest w zlinkowanych pracach) jaki przyrost CO2 odpowiada działaniu ludzkości i
wniosek jest taki, że za przyrost stężenia CO2 od rewolucji przemysłowej
odpowiada niemal wyłącznie człowiek. Oceany zaś są pochłaniaczem CO2 netto i
gdyby nie one, stężenie CO2 byłoby jeszcze wyższe. Więc wzrost temperatury nie
jest (przynajmniej obecnie) przyczyną wzrostu stężenia CO2, tylko najwyżej
skutkiem.
Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: merketoidzi kretyni, czy...
RoMan Mandziejewicz powiada w dniu 2006-07-21 17:06:

A kto zmierzył zawartość CO2 w powietrzu w czasie "małej epoki
lodowcowej"? Wynaleziono już maszynę czasu? Skąd pewność, że pomiary
zawartości CO2 w bąblach uwięzionych w lodzie są miarodajne? Znamy
_wszystkie_ mechanizmy związane z migracją gazów w lodzie? CO2
doskonale rozpuszcza się w lodzie... O wiele lepiej niż O2 czy N2.


Jest wiele metod pomiaru, nie tylko w powietrzu uwięzionym w lodzie, ale
i pośrednich (w osadach, resztkach organicznych itd.) Jeśli ich wyniki
wzajemnie korelują, to nie ma błędu. Poza tym, czy naprawdę uważasz, że
naukowcy, którzy są w stanie robić tak niesamowite rzeczy w dziedzinie
chemii, jakie widzimy w naszych czasach, pominęliby kwestię dyfuzji CO2
z/do lodu? Nie żartuj.

Poza tym - skoro rośnie stale, oznacza to, że rosło również w czasie,
gdy nie było samochodów. Być może oznacza to też błąd metody pomiaru.


Rosło, bo zobacz co się stało z lasami na świecie w ciągu ostatnich 500
lat - większość poszła z dymem. Do tego węgiel, ropa, gaz - wszystko to
zostało spalone i zasiliło pulę CO2 w atmosferze. Samochody w tym
rachunku stanowią poważną pozycję po II w. św.

A skąd ta pewność?


O Jezu, z geologii i zapisów historycznych. Mała epoka lodowcowa była
całkiem niedawno.

Emisja z powodu działalności człowieka to zaledwie półtora-dwa wieki.
Poziom CO2 w powietrzu wahał się zawsze. I będzie się wahał zawsze.


Owszem, sęk jednak w tym, że istnieją poważne podejrzenia, że nasza
działalność sumuje się z obecnym trendem wzrostowym i może zbyt szybko
doprowadzić do niekorzystnych przemian klimatycznych - gdybyśmy mieli
obecnie trend spadkowy, to spalanie paliw kopalnych spowalniałoby
nadejście lodowców. Przyroda sobie poradzi, jak w ciągu wielu
poprzednich cykli, ale czy cywilizacja też? Może lepiej buforować zmiany
zamiast je napędzać, co?

Ale metan nie zostanie przetworzony w procesie fotosyntezy na tlen i
biomasę. On pozostaje w atmosferze i zwiększy efekt cieplarniany.


Czyli rację mają wegetarianie :) Oni żrą biomasę roślinną, a miłośnicy
steków mordują planetę za pomocą krowich gazów.

Dzięki lobby pseudoekologicznemu mamy w Polsce coraz więcej samochodów
zatrutych LPG. Od smrodu merkaptanów z wydechu zerzygasz się szybciej
niż od wzrostu poziomu CO2 o 0.0000nic%


He, he, sam jeżdżę na LPG, z powodu ceny. Jakoś merkaptanów nie czuję,
spaliny z LPG śmierdzą mniej niż z benzyny, że nie wspomnę o ON. Co nie
znaczy, że są zaraz takie super-ekologiczne.

Poza tym - ja naprawdę odróżniam bezwonny i nieszkodliwy w normalnych
stężeniach CO2 od smrodu niespalonych weglowodorów, rakotwórczych
węglowodorów aromatycznych, żrących tlenków azotu czy też sadzy z tak
popieranych przez ekofaszystów publicznych środków transportu.


Ekofaszyści popierają transport publiczny z tego powodu, że ilość smrodu
na łebka jest tam niższa, niż w przypadku samochodów osobowych. Ale ja
mam to w dupie, bo po pierwsze - w mojej wsi nie ma MPK, a po drugie -
czas i wygoda są dla mnie ważniejsze, niż korzyści z okazjonalnej
przejażdżki autobusem czy tramwajem.

Równiez potrafię liczyć i liczę emisję CO2 z tak popieranych przez
ekofaszystów klasycznych elektrowni. Do tego dodaję emisję siarki
przez elektrownie opalane węglem brunatnym.


Ale oni są uwarunkowani przez komunę na "atom" i prędzej zeżarliby mózg
genetycznie modyfikowanej żyrafy, niż przyznali, że energetyka atomowa
jest czystsza i bezpieczniejsza, niż węglowa czy gazowa.

Komfort życia nie zalezy od rzekomego wzrostu poziomu CO2 w
atmosferze.


Zależy...dla kogo. Tacy Holendrzy na przykład już się martwią co będzie,
jeśli za 50 lat poziom oceanów wzrośnie o 5m. To powoduje poważny
dyskomfort. A co tu mówić o Bangladeszu, który nie wyjedzie gremialnie
do Hiszpanii, ani nie podwyższy sobie tam o 6 metrów. A lody topnieją,
nieważne czy z powodu cywilizacji, czy mimo niej

T.

Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: Globalne ocieplenie na 1000 lat?
a1bert napisał:

> > Uprawiasz jakąś demagogiczną propagandę i na dodatek straszysz ludzi któr
> zy nie
> > potrafią liczyć.
>
> Słońce stanowi mniej niż 1% powierzchni sfery niebieskiej. Wynika z tego, że ni
> e może stanowić dominującego źródła energii cieplnej docierającej do Ziemi.
>
> Twoja logika jest dokładnie tego samego rodzaju. Pokazujesz, że to mały ułamek
> całej atmosfery CO2, a nie wspominasz, że 99% tej atmosfery w ogóle nie posiada
> właściwości cieplarnianych i jest przezroczyste dla promieniowania podczerwone
> go.

Za to para wodna jest zaporą dla dużo większego spektrum promieniowania, każdy
zauważy, że noce pochmurne są dużo cieplejsze, od bezchmurnych w których CO2 ma
pole do popisu, a w których robi się bardzo szybko zimno.
Ale na zwalczaniu chmur kariery nie zrobisz.
Aby zbliżyć się do poziomu tej słonecznej analogii to powiem przykryj sobie ar
ziemi (sto m2) okularami i hoduj pod tym pomidory w marcu, będziesz miał efekt
szklarniowy jaki przy wzroście CO2 o kilkadziesiąt cząstek na milion.

> Po pierwsze, pomyliłeś masę spalanego węgla z masą emitowanego CO2.
>
> Po drugie, pomyśl przez chwilkę. Oddychając emitujesz 1 kg CO2 dziennie, czyli
> 365 kg CO2 rocznie. W ciągu roku tracisz więc 100 kg węgla, który powinien zmni
> ejszać twoją masę.

Znów ucieczka od faktu w wyliczanie nie w pięć ni w dziesięć, napisałem o
uproszczeniu wiem, że 7 miliardów ton węgla to nie to samo co 7 miliardów CO2,
ale węgiel to też różne łańcuchy CH i wodoru w węglu jest ze 20% masy.

> Zastanów się, dlaczego tak się nie dzieje i skąd się bierze węgiel, którym uzup
> ełniasz to co spaliłeś.

Tak czy owak nadwyżka roczna emisji jest 330kg CO2, nad stałą góra kilkanaście
kilo (70% masy to woda) związanego węgla w ciele człowieka.

> Po trzecie, całkowita masa ziemskiej biomasy roślinnej jest mniej więcej równa
> masie węgla, który wyemitowaliśmy w ciągu ostatnich 200 lat jako CO2. Musiałbyś
> więc spalić wszystkie rośliny na świecie, żeby uzyskać taki efekt, jaki osiągn
> ął nasz przemysł.

Liczba 313 cząstek CO2 na milion z 1960 nie była zdaje się większa niż w
poprzednich epokach, zdaje się w czasie optimum klimatycznego VIII-XII wiek była
w okolicach 340 hodowano wtedy u nas winogron.
Teraz mamy 380 ppm i na winogrona jest jeszcze za zimno co dowodzi, że CO2 mało
ma w sprawie ocieplenia do powiedzenia, a wracając do słońca dużo bardziej
niepokoi mnie, że jest takie spokojne co zwiastować może epokę lodowcową, a przy
takim problemie EC to pryszcz.

> Deforestacja jest ważnym źródłem emisji CO2, ale to ułamek tego, co uzyskujemy
> spalając węgiel i ropę.

Czyżby lasy nie spożywały przemysłowego CO2 odróżniają go pewnie po zapachu;) Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: merketoidzi kretyni, czy...
Hello Tomasz,

Friday, July 21, 2006, 8:23:28 PM, you wrote:

A kto zmierzył zawartość CO2 w powietrzu w czasie "małej epoki
lodowcowej"? Wynaleziono już maszynę czasu? Skąd pewność, że pomiary
zawartości CO2 w bąblach uwięzionych w lodzie są miarodajne? Znamy
_wszystkie_ mechanizmy związane z migracją gazów w lodzie? CO2
doskonale rozpuszcza się w lodzie... O wiele lepiej niż O2 czy N2.
Jest wiele metod pomiaru, nie tylko w powietrzu uwięzionym w lodzie, ale
i pośrednich (w osadach, resztkach organicznych itd.) Jeśli ich wyniki
wzajemnie korelują, to nie ma błędu. Poza tym, czy naprawdę uważasz, że
naukowcy, którzy są w stanie robić tak niesamowite rzeczy w dziedzinie
chemii, jakie widzimy w naszych czasach, pominęliby kwestię dyfuzji CO2
z/do lodu? Nie żartuj.


Ależ ja nie żartuję. Piszę całkiem poważnie. Mam poważne obawy co do
jakości metod pomiaru i tyle. Wielu naukowców parę lat temu
potwierdzało wyniki "zimnej fuzji". W tym polscy. Wyszedł niezły
blamaż.

CO2 z wodą tworzy kwas weglowy, który reaguje z bardzo wieloma
rzeczami. Nic nie wiemy o tym, ile z CO2 sprzed 10 tysięcy lat zostało
przekształcone na biomasę zanim temperatura spadała na tyle, żeby
unieruchomić całkowicie metabolizm (o ile da się całkowicie
unieruchomić).

Poza tym - skoro rośnie stale, oznacza to, że rosło również w czasie,
gdy nie było samochodów. Być może oznacza to też błąd metody pomiaru.
Rosło, bo zobacz co się stało z lasami na świecie w ciągu ostatnich 500
lat - większość poszła z dymem.


Nie przesadzaj z tymi 500 latami - maksimum 2 wieki.

Do tego węgiel, ropa, gaz - wszystko to zostało spalone i zasiliło
pulę CO2 w atmosferze. Samochody w tym rachunku stanowią poważną
pozycję po II w. św.


Jasne. A energetyka i przemysł?

A skąd ta pewność?
O Jezu, z geologii i zapisów historycznych. Mała epoka lodowcowa była
całkiem niedawno.


Drobne 10 tysięcy lat...

Emisja z powodu działalności człowieka to zaledwie półtora-dwa wieki.
Poziom CO2 w powietrzu wahał się zawsze. I będzie się wahał zawsze.
Owszem, sęk jednak w tym, że istnieją poważne podejrzenia, że nasza
działalność sumuje się z obecnym trendem wzrostowym i może zbyt szybko
doprowadzić do niekorzystnych przemian klimatycznych - gdybyśmy mieli
obecnie trend spadkowy, to spalanie paliw kopalnych spowalniałoby
nadejście lodowców.


Tylko naukowcy jakoś się dogadać nie potrafią - czy ma być w końcu
epoka lodowcowa czy też ocieplenie klimatu...

Przyroda sobie poradzi, jak w ciągu wielu poprzednich cykli, ale czy
cywilizacja też? Może lepiej buforować zmiany zamiast je napędzać,
co?


Ależ tłumaczę - CO2 jest tylko jednym, małym czynnikiem napędzającym
efekt cieplarniany. Na dokładkę jest to czynnik, z którym przyroda
doskonale sobie radzi sama. Są inne, groźniejsze czynniki, na które
uwagi się nie zwraca.

Ale metan nie zostanie przetworzony w procesie fotosyntezy na tlen i
biomasę. On pozostaje w atmosferze i zwiększy efekt cieplarniany.
Czyli rację mają wegetarianie :) Oni żrą biomasę roślinną, a miłośnicy
steków mordują planetę za pomocą krowich gazów.


Wegetarianie żrąc biomasę roślinną sami produkują metan ;-P

Dzięki lobby pseudoekologicznemu mamy w Polsce coraz więcej samochodów
zatrutych LPG. Od smrodu merkaptanów z wydechu zerzygasz się szybciej
niż od wzrostu poziomu CO2 o 0.0000nic%
He, he, sam jeżdżę na LPG, z powodu ceny. Jakoś merkaptanów nie czuję,


Musisz mieć wyjątkowo niewrażliwe powonienie. Merkaptanami nawania się
LPG i jest to fakt powszechnie znany. Ty ich nie czujesz, bo zostają
daleko za Tobą.

spaliny z LPG śmierdzą mniej niż z benzyny,


j.w.

że nie wspomnę o ON. Co nie znaczy, że są zaraz takie
super-ekologiczne.


Ja nie o ekologii - ja o smrodzie.

Poza tym - ja naprawdę odróżniam bezwonny i nieszkodliwy w normalnych
stężeniach CO2 od smrodu niespalonych weglowodorów, rakotwórczych
węglowodorów aromatycznych, żrących tlenków azotu czy też sadzy z tak
popieranych przez ekofaszystów publicznych środków transportu.
Ekofaszyści popierają transport publiczny z tego powodu, że ilość smrodu
na łebka jest tam niższa, niż w przypadku samochodów osobowych.


Jasne. Szczególnie gdy wielki autobus w godzinach wieczornych wiezie 2
pasażerów na całej trasie. Poza tym - te lejące wtryskiwacze i chmury
sadzy...

[...]

Komfort życia nie zalezy od rzekomego wzrostu poziomu CO2 w
atmosferze.
Zależy...dla kogo. Tacy Holendrzy na przykład już się martwią co będzie,
jeśli za 50 lat poziom oceanów wzrośnie o 5m. To powoduje poważny
dyskomfort.


Ale wypadałoby się zdecydować - czy globalne ocieplenie czy epoka
lodowcowa. Albo ocieplenie i wzrost poziomu mórz (i to wcale nie o 5
metrów) albo lodowce i obniżenie poziomu mórz. Na dokładkę to nie jest
zjawisko zachodzące z dnia na dzień. Holendrzy sobie poradzą.

A co tu mówić o Bangladeszu, który nie wyjedzie gremialnie do
Hiszpanii, ani nie podwyższy sobie tam o 6 metrów.


Ale dlaczego od razu do Hiszpanii?

A lody topnieją, nieważne czy z powodu cywilizacji, czy mimo niej


To w końcu topnieją czy narastają?

Nasi kochani naukowcy nie potrafią przewidzieć pogody na najbliższy
miesiąc, dogadać się między sobą, czy lodowiec czy wielka fala ale
straszyć ludzi wszechświatowym kataklizmem im bardzo łatwo przychodzi.

A moim zdaniem CO2 nie stanowi problemu. Problemem jest
ekofaszystowska histeria i odwracanie uwagi od rzeczywistych
problemów. Bo mnie naprawdę mocno interesuje udział energetyki w
emisji CO2 - wbrew pozorom te dane _nie_ _są_ powszechnie dostepne.
Największy światowy producent CO2 ich nie ujawnia...

Przeczytaj wicej wiadomoci



Temat: Na półkuli północnej efekt cieplarniany atakuje
Gdzie się podziało globalne ocieplenie? - c dalszy
To dlaczego dwutlenek węgla stał się czarnym charakterem?

Bardzo dobre pytanie, tylko na nie musiałbym pięć godzin odpowiadać.

To poproszę wersję skróconą.

Klimat jest rządzony przede wszystkim przez to, co się dzieje ze Słońcem i z
jego aktywnością. To, co się dzieje na Ziemi, tylko w drobnym ułamku wpływa na
zmianę naszego klimatu.

Czyli cywilizacja nie ma tutaj nic do rzeczy?

To jest nasze zadufane zarozumialstwo. Łudzimy się, że jesteśmy tak potężni, że
możemy wpływać na klimat planety. To jest fałsz.

Wszystkie Kopenhagi (szczyt, który odbył się pod koniec 2009 roku-red.),
wszystkie postanowienia Brukseli i tryliony dolarów, które chcemy na to
poświęcić, nie mają żadnego znaczenia dla polepszenia klimatu! Chodzi o
pieniądze. Ktoś na tym zarobi, na przykład producenci wiatraków i innych form
zielonego przemysłu. Nie ma żadnego dowodu na to, że człowiek ogrzewa klimat.
Klimat się sam ogrzewa i sam chłodzi.

Wycinanie lasów tropikalnych, gwałtowana industrializacja nie mają wpływu na klimat?

Żadnego. Jesteśmy za słabi, by móc wpłynąć na klimat. Proszę porównać Ziemię do
Słońca. Jesteśmy główką szpilki na tle talerza o średnicy metra. My robaczki
chodzące po tej szpilce mamy wpływać na klimat? Poważne instytucje naukowe - na
przykład pewien zespół z Nowosybirska - kilka lat temu opublikowały prace, w
której udowodniły, że na to, co dzieje się na Ziemi, miliony razy większe
znaczenie ma to, co dzieje się poza nią.

Na przykład od 1978 roku obserwujemy z pomocą satelitów Ziemię i wiemy, co się
dzieje z biomasą roślinną. Okazuje się, że one nie zmalała, tylko wzrosła o 6
procent. A 48 procent tego wzrostu wystąpiło w lasach Amazonii. Tych lasach,
które są tak straszliwie niszczone przez człowieka.

To raczej niedobra wiadomość dla obrońców Puszczy Amazońskiej…

Przestańmy się nimi entuzjazmować. Oni stworzyli religię, która jest ideologią
mizantropiczną i antyludzką. To, co robimy, nie jest wrogie przyrodzie i całej
biosferze. My jesteśmy jej obrońcami. Gdyby nie było intelektu na świecie, to
szansa przetrwania biosfery, przez następne eony czasu byłaby mała. Gdyby teraz
zdarzył się wielki kataklizm, taki jakich wiele już niszczyło niegdyś nasz
świat, to przy pomocy naszej cywilizacji, naszego przemysłu, naszych źródeł
energii jesteśmy w stanie obronić i siebie, i biosferę.

Czyli nie tylko nie trujemy ale…

Jesteśmy gospodarzami i obrońcami Ziemi! To co zrobiliśmy w XX wieku, to było
odkażenie ludzkości od pandemii skażenia ołowiem. Przyszedł okropny przemysł i
uwolnił nas od skażenia. W taki sposób, że poziom ołowiu w kościach
współczesnych mieszkańców Śląska, Krakowa czy Paryża jest sto razy mniejszy niż
był w średniowieczu.

Pierwiastkowi ołowiu nikt nie zarzuca istnienia efektu cieplarnianego…

Efekt cieplarniany jest teraz modny. W kółko się nam wmawia, że skaziliśmy
świat. Nie tylko dwutlenkiem węgla, ale też ciężkimi metalami, substancjami
organicznymi, rzekomo strasznie trującymi. Jesteśmy cały czas pompowani
informacją, że całe środowisko skażamy, skażamy i skażamy… Tylko dlaczego żyjemy
teraz dwukrotnie dłużej niż w r. 1900, a biomasa wzrasta?

Mówił Pan o wielkich pieniądzach, które są rzekomo związane z zafałszowywaniem
rzeczywistości. Ale Pan, opowiadając się przeciwko teorii globalnego ocieplenia,
idzie na rękę wielkiemu przemysłowi, wydobywcom surowców naturalnych.

Trafił pan w słupek. Jestem przeciwko używaniu paliw kopalnych. To barbarzyńskie
niszczenie ograniczonych zapasów. Węgiel, ropa, gaz nam się skończą. I co dalej?
Zabraknie surowców do chemii i medycyny. Nie możemy używać lasów do ogrzewania,
ale mamy energetykę jądrową. Ale zieloni jej nie chcą. Oni chcą by z siedmiu
miliardów ludzi zrobiło się pół miliarda. Mówił tak na przykład Jacques Cousteau
(słynny francuski badacz i podróżnik – red.).

Czy to nowa wersja maltuzjanizmu?

Nie nowa. Neomaltuzjanizm jest niesłychanie rozpowszechniony i siedzi w ONZ.
Tamtejsi oficjele mówią, że powinno nas być najwyżej miliard. I ludzie są tak
zastraszeni, ogłupieni - że dali sobie wmówić, iż sami są winni wszystkiemu, co
się dzieje, że jak twierdzi prześwietny Klub Rzymski „Ziemia ma raka, tym rakiem
jest człowiek”. A w tej chwili jest najlepsza epoka w całej historii. Nie tylko
dla nas samych, ale i dla biosfery. Zwiększyliśmy produkcję żywności na świecie.
Nie tylko dla nas samych, ale dla wszystkiego. Czy pan zna inny gatunek, który
dokarmia zwierzęta?

Wróćmy do ONZ i Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. Bo jeśli nie globalne
ocieplenie to może globalne oziębienie? Mówi tak nawet jeden z autorów raportu
tego zespołu, raportu ostrzegającego przed ociepleniem. Prof. Mojib Latif uważa,
że wchodzimy w okres oziębienia, który jest jednak zaledwie „pauzą” w procesie
ocieplenia.

Skąd on wie, że to jest tylko pauza? Modele klimatyczne nie są w stanie
odpowiedzieć na to pytanie. Nie są w stanie opisać aktualnej sytuacji. Mamy
oziębienie i ono nie jest jednoroczne. Zaczęło po 1998 roku.

Tyle, że ta „pauza” ma trwać 30 lat…

A czy on mówi, że mieliśmy krótką fazę oziębienia w latach 1950-1975? Rzekomo
była stworzona przez człowieka, ale za te fazy nie my jesteśmy odpowiedzialni
tylko natura. Oziębienie, tak samo jak ocieplenie nie ma nic wspólnego z tym, co
się dzieje na Ziemi, ale z tym co się dzieje na Słońcu.


Przeczytaj wicej wiadomoci